Zwabił mnie "słodki wódki smak". I obiad ze znajomymi. Do dziś pamiętam smak tamtego kurczaka w miodzie - prawie tak dobrze, jak to, co działo się potem, kiedy znajomi wyszli, a ja zostałam z nim sama. Kiedy z kieliszkiem wina usiadłam na fotelu, a on naprzeciw mnie na krześle, kiedy piliśmy i rozmawialiśmy, kiedy rozmowa ucichła, a słowa rozpłynęły się gdzieś w powietrzu, wsiąkły w białe ściany i zrobiło się cicho...
- Wstań - powiedział w tej ciszy.
- Nie.
- Wstań.
- Nie!
- Wstań - powtórzył bardzo spokojnie. I jeszcze raz: - Wstań.
Wstałam.
Stanęłam przed nim prawie na baczność, ale lekko uśmiechnięta.
- Odwróć się do okna.
Odwróciłam się tyłem. Uśmiech zniknął jak zmuchnięty, kiedy stałam tak, tyłem do niego, wpatrując się w ciemność za oknem i czekając na to, co powie lub zrobi dalej. Czułam, jak drżą mi nogi, jak z podniecenia tracę głowę - a przecież nawet mnie nie dotknął. Jeszcze.
Podszedł. Położył rękę na mojej szyi, zadrżałam. Zaczął ją całować, westchnęłam. Wsunął ręce pod moją bluzkę, pieszcząc moją skórę, zaczął mnie rozbierać. Zdjął mi bluzkę i stanik i zaprowadził na balkon. Była wczesna wiosna, zimno. Na ulicy, mimo późnej pory, jacyś ludzie. Budynek naprzeciwko. Nic komfortowego nie było w tym balkonie, ale poszłam tam i stałam marznąc, kiedy całował moje piersi i usta. Potem wróciliśmy do środka. Zaciągnął mnie pod wielką, starą szafę i ustawił tyłem do siebie. Pociągnął moje ręce nad głowę, złapałam się drzwiczek szafy od góry. Rozpiął mi spodnie i ściągnął je w dół, zostawiając zwinięte na podłodze, pętając nimi moje kostki, a odsłaniając mój tyłek pokryty gęsią skórką. Starałam się stać bez ruchu, kiedy dotykał mnie - brzucha, piersi, boków, tyłka. Starałam się nie krzyknąć, kiedy poczułam pierwsze uderzenie w pośladek. Pierwsze tak mocne i tak podniecające uderzenie. Spełnienie moich fantazji o uległości i bólu, a także spełnienie tego, co wcześniej tego wieczoru mówił o upodobaniu do dominacji i co tak mnie zafascynowało. Nie pamiętam, kiedy do uderzeń doszły jego spokojne słowa. Nogi szeroko. Powiedziałem: szeroko. Pozwoliłem ci się odwracać? Nie pamiętam kiedy, ale pamiętam podniecenie, lekki strach, niepewność - i uczucie wyzwolenia. Z ram przyzwoitości, z obowiązku udawania, stawiania oporu, dbania o pozory. Po raz pierwszy tak głęboko mogłam skupić się na swoich doznaniach, na swoim pożądaniu, i dać mu wyraz w dowolny sposób - jeśli zechcę, to choćby błaganiem na kolanach. Nie zrobiłam tego, ale czułam, że mogę i to właśnie było wspaniałe.
Wreszcie podniósł mnie i zaniósł na łóżko. Położył na nim, rozciągając się obok mnie, całując, pieszcząc. I nie zaprzestając okazjonalnych klapsów. Rozebrał mnie do naga i wsunął mi palce między nogi. Byłam tak ogromnie spragniona tego dotyku, nieprzytomna z podniecenia, mokra i gorąca... Wtargnął we mnie palcami, mocno. Jęczałam, kiedy zaczynał mnie nimi pentrować, potem krzyczałam pod mocnymi pchnięciami, prosząc o jeszcze. Posuwał mnie palcami,a ja wbijałam paznokcie w jego plecy, szczytując raz za razem, na przemian tracąc i odzyskując oddech, gryząc jego ramiona, wijąc się i jęcząc.
Po którymś orgazmie przyszło opamiętanie. Ścisnęłam go za rękę i powstrzymałam. "Wystarczy" - szepnęłam, a on odparł, że również nie planował nic więcej. Częściowo zaspokojone pożądanie dopuściło do głosu rozsądek, powoli doszłam do siebie, przytulona do niego, otoczona jego ciepłym ciałem.
Potem działo się jeszcze wiele rzeczy, między nami i nie tylko. Dodawanie kolejnych elementów "gry", odkrywanie i przekraczanie własnych granic. Wciąż jestem w drodze, szukam, sprawdzam. Ale tamten pierwszy raz, pierwsze zetknięcie z własną fantazją, zapamiętam pewnie na zawsze.
0 komentarze:
Prześlij komentarz