Impreza, na którą się wybraliśmy, nie była elitarna. Ot, pospolite spotkanie przy grillu. Około dwudziestu, trzydziestu osób, w większości nam nie znanych, w ogrodzie u kumpla. Nudziłam się strasznie, pijąc kolejne piwa i rozmyślając o tym, co będziemy robić, jak już wrócimy do domu, do łóżka. Musiałam się chyba głęboko zamyślić. Nagle poczułam na sobie taksujący wzrok. Rozejrzałam się i zorientowałam, że z odległości paru metrów obserwuje mnie mój facet. Kiedy nasze oczy się spotkały, podszedł do mnie i nachylił się do mojego ucha.
- Wiem, co chodzi ci po głowie - szepnął. - Myślisz o tym, co zrobimy w łóżku, tak?
Kiwnęłam głową, patrząc mu w oczy.
- A jeśli ci powiem, moja napalona suczko, że nie zamierzam czekać, aż wrócimy do domu? - syknął nagle. Złapał mnie za ramię.
- Idziemy - rzucił i prawie powlókł mnie naokoło domu, na tyły. Nikt nie zwrócił uwagi na nasze odejście.
Za domem było ciemno, a wysoka trawa wciskała się pod moją długą spódnicę. Mój facet popchnął mnie i wylądowałam na kolanach. Uniosłam głowę i w ciemności na pół zobaczyłam, na pół wyczułam, że rozpina spodnie. Wyjął penisa i bezceremonialnie wcisnął mi go w usta. Chciałam go. Zaczęłam ssać i lizać, czując, jak szybko rośnie. Kiedy całkiem stwardniał, on wcisnął mi go głębiej, prawie do gardła, chwycił mnie za włosy i zaczął się poruszać. Szybko, mocno pieprzył mnie w usta, a właściwie w gardło, bo jego kutas coraz bardziej wciskał się w mój przełyk. Jedną ręka sięgnęłam pod spódnicę i dotknęłam stringów między udami. Były mokre i śliskie od soków. Zaczęłam pocierać je palcem, pieszcząc się przez materiał, zaspokając się ręką, kiedy on zaspokajał się mną. Podniecało mnie wszystko w tej sytuacji - ciemność, ryzyko, że ktoś przyjdzie i nas zobaczy, jego dominacja, a nade wszystko jego twardy chuj w moim gardle.
Zbliżałam się do orgazmu, kiedy gwałtownie wyciagnął kutasa z moich ust i poderwał mnie na nogi. Oparł mnie o ścianę domu, tyłem do siebie, zadarł mi spódnicę, dysząc ściągnął mi bieliznę i wpakował penisa w moją mokrą cipkę. Trzy czy cztery ruchy - i wytrysnął we mnie, mocno ściskając dłońmi moje biodra i cicho jęcząc. Czując, jak drży we mnie, ja również doszłam, ale nie dał mi czasu, bym mogła się tym uczuciem nacieszyć - wyszedł ze mnie, opuścił moją spódnicę i poprawił na sobie ubranie. Stałam dysząca, bezwładnie oparta o ścianę, kiedy on doszedł już do siebie. Moje stringi schował do kieszeni spodni.
- A teraz - powiedział - wrócimy między tych wszystkich ludzi, a ty będziesz tam siedzieć ze świadomością, że moja sperma wycieka ci po udach. Krople nasienia będą spływać coraz niżej po twoich nogach, aż dotrą do kostek i wszyscy będą mogli zobaczyć, że ciekniesz.
A potem wrócimy do domu...
0 komentarze:
Prześlij komentarz