Gwar zajęć minął prawie kwadrans temu. Sala prawie opustoszała. Za jedynym stołem obróconym w przeciwną, niż inne, stronę, siedziała młoda kobieta w okularach, ubrana z niedbałą elegancją: biała, głęboko rozpięta koszula, dżinsy i buty na niezbyt wysokiej szpilce. Jej ręce obracaly kartki z ostatnimi testami. Nagle tę żmudną operację przerwało pukanie do drzwi.
- Wejść! - powiedziała nauczycielka nie odrywając wzroku od kartek.
Drzwi uchyliły się i do sali zajrzał młody, może osiemnastoletni chłopak. Z wyraźną nieśmiałością spojrzał na nauczycielkę.
- Długo masz zamiar robić przeciąg? - odezwała się ona ponownie, nadal spoglądając w kartki. Chłopak dopiero teraz oprzytomniał i wszedł do środka, zamykając za sobą drzwi. Sala, wydająca mu się na co dzień mała i przepełniona przyjaciółmi, teraz stała się ogromnym pomieszczeniem.
Nauczycielka dopiero teraz oderwała wzrok od kartek i zlustrowała chłopca od stóp do głów.
Suchym głosem nakazała mu podejść bliżej.
- Po co go tu wezwała? - rozmyślał chłopak - czyżby jego ostatni test poszedł aż tak źle?
- Usiądź - wskazała mu krzesło naprzeciwko siebie. - Albo nie! Stań tam - pokazała ręką pustą przestrzeń między ławkami, a wejściem do małego pomieszczenia, gdzie nauczyciele trzymali swoje rzeczy i robili sobie kawę.
Stanął we wskazanym miejscu, lekko drżąc z nerwów. Nauczycielka znana była z surowości, a przy tym fascynowała go, jak zresztą prawie wszystkich uczniów. Młoda, zaledwie dwudziestoparoletnia, seksowna, zawsze w szpilkach... a przy tym niedostępna. Nic dziwnego, że większość chłopców fantazjowała o niej potajemnie. Obserwował ją teraz nerwowo, zastanawiając się, czemu go wezwała. Z zamyślenia wyrwał go jej głos:
- Rozbierz się.
- Słucham?...
- Chyba mówię wyraźnie?! - podniosła głos - Nie jesteś chyba głuchy? Rozbieraj się!
Zbyt zszokowany, by protestować, ściągnął t-shirt, a potem nieśmiało zaczął rozpinać spodnie. Zauważyła chwilę jego wahania.
- Długo będę czekać?! - krzyknęła.
Zdjął spodnie, buty i skarpetki i stanął przed nią, skulony i zawstydzony.
- A bokserki co, przyrosły do ciebie?
Zdjął je również. Spojrzała przelotnie na jego penisa, wskazała drzwi do mniejszego pomieszczenia i poleciła:
- Zanieś mnie na kanapę.
Nie zastanawiając się już wziął ją na ręce i nogą popychając drzwi wszedł do pokoiku. Był tu po raz pierwszy. Większość pomieszczenia zajmowała kanapa, teraz rozłożona jak do spania.
- Połóż mnie i rozbierz.
Nie dowierzając własnym uszom, zaczął z niej jednak zdejmować ubranie: koszula, stanik, spod którego ukazały się kształtne piersi z twardymi sutkami, buty, które zsunął delikatnie, spodnie... Kiedy dotknął jej bioder, żeby zdjąć z niej majtki, szarpnęła się gniewnie.
- Gdzie, smarkaczu? Okno zamknij. Zimno mi.
Podszedł do okna i zamknął je. Następnie na polecenie nauczycielki zamknął również drzwi i przekręcił tkwiący w nich klucz. Kiedy się odwrócił, półleżała wsparta na rękach, z nogami ugiętymi w kolanach i szeroko rozsuniętymi. Między jej udami widział paseczek materiału przesłaniający szparkę.
- Chodź tu - poleciła. - Bliżej. Jeszcze.
Podszedł nieśmiało.
- Czy ty w ogóle wiesz, co się robi z kobietą?
- Całuje?... - odpowiedział niepewnie. Uśmiechnęła się.
- Tak, pocałuj. Tu! - pokazała palcem w dół.
Uklęknął między jej nogami i delikatnie dotknął ustami materiału jej stringów.
- Mocniej! Liż je. Masz je tak wylizać, żeby były mokre z obu stron!
Wpił się wargami w jej majtki, jednocześnie patrząc jej w oczy, żeby nie przagapić żadnego sygnału jej gniewu. Patrzyła na niego sponad oprawek okularów, spokojnie przyglądając się, jak masuje językiem jej bieliznę. Czuł, że materiał robi się wilgotny, po chwili już mógł wyraźnie wyczuć przez niego kształt jej szparki. I przesączającą się z drugiej strony wilgoć.To musiało znaczyć, że robi to dobrze... Westchnęła i uśmiechnęła się znowu.
- Wystarczy.
Odsunął się i patrzył wyczekująco.
- Możesz je zdjąć.
Zdjął jej stringi i nareszcie zobaczył ją całą. Leżała przed nim pewna siebie, naga, z rozchylonymi udami, a jej gładko ogolona cipka błyszczała od wilgoci.
- Liż.
Usłuchał.
- Wysuń język i liż ją od dołu do góry. Wolniej! Zacznij jak najniżej... tak. I skończ trochę wyżej - o tak! Jeszcze raz. Jeszcze. Mhmm, dobrze. A teraz włóż mi język do środka. Jak najgłębiej. Bardzo dobrze, wystarczy. A teraz ssij... o, tak. Mocniej! Jeszcze... Mmmm.Tak... tak, ssij ją, postaraj się, wyliż mnie porządnie! Jeszcze! Przyłóż się trochę, liż mnie, liż, o ta-ak...
Klęcząc nago przed rozkraczoną nauczycielką, chłopak lizał ją zapamiętale, pilnie słuchając każdego polecenia. Czuł, jak zaczyna drżeć, jak ogarniają ją skurcze i wreszcie jak szczytuje pod jego ustami, mocno przyciskając jego głowę do swojej mokrej cipki...
(brzydka_dziewczynka & asm)
0 komentarze:
Prześlij komentarz