wtorek, 21 lipca 2009

Przebudzenie

Obudził mnie dziwnie znajomy, miarowy ruch łóżka. Nie otwierając oczu, jeszcze senna, zaczęłam się zastanawiać, o co chodzi. Łóżko trzęsło się rytmicznie i szybko. Kołdra lekko się poruszała. Zrozumiałam po chwili: mój kochanek się onanizował. Leżąc za mną, na boku, przodem do moich pleców, masował swojego penisa szybkimi, celowymi ruchami. Najwyraźniej odpowiadało mu, że śpię, więc nie poruszyłam się, nasłuchując tylko jego ruchów i coraz szybszego oddechu. Skupiona na tym, co się dzieje obok, w pewnym momencie poczułam, że sama się podniecam, a moja szparka wilgotnieje. Lekko przesunęłam się na łóżku, wychylając tyłek w jego stronę, tak, że moje pośladki dotknęły jego pracującej dłoni. Odsunął się trochę, drugą rękę wsunął między moje nogi i lekko pieścił moją cipkę, nie przerywając zaspokajania się. Leżałam sennie, cichutko jęcząc pod jego dotykiem i czekając na to, co będzie dalej. Nagle on podniósł się, lekkim ruchem obrócił mnie na plecy i klęknął nade mną. Poczułam wilgoć na twarzy, a zaraz potem intensywny, organiczny zapach spermy. Zamruczałam, czując kolejne porcje nasienia na policzkach i wargach. Kiedy skończył, rozchyliłam usta i oblizałam czubek jego penisa. Dopiero wtedy powoli otworzyłam oczy i napotkałam jego roziskrzony wzrok. Zsunął się ze mnie, położył obok i przytulił, podczas gdy jego sperma powoli zasychała mi na twarzy...

0 komentarze:

Prześlij komentarz