Mój facet wrócił z pracy późno, zrobił obiad, zjadł, ja troszkę zjadłam i, źle się czując, położyłam się do łóżka. Poprosiłam, żeby przyszedł troszkę mnie rozgrzać. Przytulił się do moich pleców i całym ciałem rozgrzewał moją chłodną mimo gorączki skórę. Miałam na sobie jedwabną koszulkę do bioder, malutkie, koronkowe białe stringi i kolorowe zakolanówki w paski. Oczywiście kluczową rolę odegrały moje odsłonięte pośladki. On zaczął się do mnie przytulać coraz mocniej, najpierw przez spodnie, potem już nago. Wsuwał twardniejącego szybko penisa między moje uda. Odsunął majteczki na bok i ocierał się o moją szparkę i tyłek. Długi czas leżałam sennie, nie bardzo reagując na te pieszczoty. Zapytałam go tylko, czy mógłby mi opowiedzieć, co czuje. Mówił półgłosem, w który wsłuchiwałam się uważnie, żeby dosłyszeć każde słowo. Było mi na razie tylko błogo i ciepło.
A potem on sięgnął po żel intymny. Dokładnie, powoli nasmarował swojego penisa, delektując się własnym dotykiem. Patrzyłam co robi, z lekkim strachem patrząc, jaki robi się duży. Jego penis ostatnio jeszcze urósł i teraz zdarza się, że sprawia mi ból.
Wysmarowany żelem kutas stał się aksamitnie gładki i przyjemnie śliski. I takim gładkim, śliskim zaczął ponownie jeździć po mojej cipce i pomiędzy moimi pośladkami. Mokrymi palcami pieścił moją łechtaczkę i dosyć szybko przestałam być senna. Chciałam, żeby skupił się na pieszczeniu mojego tyłka, wzięłam go więc do ręki i zaczęłam ocierać się o jego czubek. Wsuwałam go między pośladki, lekko, troszeczkę, prawie wcale, i stopniowo rozluźniałam się tam coraz bardziej i coraz bardziej byłam przekonana, że chcę, żeby wziął mnie analnie. Czekałam, aż straci cierpliwość i sam zdecyduje się to zrobić, ale był zbyt delikatny, może niepewny, czy tego chcę. Pomału jednak coraz śmielej wsuwał penisa między moje pośladki. Pomogłam mu w podjęciu decyzji, mimowolnie jęcząc: "tak...", kiedy lekko zagłębił się w dziurce. Wtedy pchnął i wprowadził go głęboko płynnym, powolnym ruchem. I tak został, poruszając się tylko nieznacznie. Ja natomiast wierciłam się przed nim, nabijałam się mocniej, wreszcie zaczęłam prosić, żeby mnie zerżnął porządnie. Chciałam, żeby mnie pieprzył mocno, chciałam mocno poczuć jego kutasa w dupce i odlecieć z rozkoszy - a on poruszał się delikatnie, tak jak to zwykle robi na początku, zupełnie nie zważając na moje chęci.
Wreszcie i on nie mógł się już powstrzymywać. Przewrócił mnie na brzuch, położył się na mnie i wszedł głębiej, do końca. Złapał mnie za włosy i wreszcie zaczął mocno brać. Zaczął tez mówić.
"Tego chciałaś, kurwo? Mocno? Lubisz, jak cię pieprzę w dupkę, co? Podoba ci się tak?" - powtarzał, rżnąc mnie coraz ostrzej. Ja potakiwałam, jęczałam, krzyczałam, mówiłam: "tak, wreszcie, mocniej", zresztą sama nie pamiętam, co mówiłam. Pamiętam tylko, że pod koniec, wstrząsana już orgazmem, powiedziałam, że go kocham i że nikt na świecie nie potrafi tak mnie wziąć jak on. Kiedy doszedł, spuszczając się w mój tyłek, zaczęłam się dotykać i zanim ze mnie wyszedł, poczułam te boskie skurcze jeszcze raz.
A potem leżeliśmy dysząc, powtarzając, że było bosko i ścierając ze skóry pot. Naprawdę bardzo mi się podobało.
0 komentarze:
Prześlij komentarz