wtorek, 6 października 2009

Poranne spełnienie

Wstał do pracy wcześniej, niż ja; przebudzając się co parę minut, widziałam jego nagą sylwetkę krzątającą się po domu. Swoim zwyczajem przed wyjściem położył się przy mnie jeszcze na dziesięć minut. Przytuliłam się do jego pleców, jedną rękę wsunęłam mu pod głowę, a drugą objęłam jego gładki tors, ale on chwycił mnie za rękę i delikatnie przesunął w dół, kładąc na swoim penisie. Zaczęłam go więc leciutko masować, głaszcząc również jądra. Delikatnie, sennie - aż nie wiedząc kiedy, usnęłam.

Obudziłam się chwilę później. Moja dłoń nie dotykała już jego męskości, jej miejsce zajęła jego własna ręka, którą się onanizował. Splotłam palce z jego palcami, układając je w pierścień, tworząc przedłużenie jego dłoni, w którym penis mógł się schować. Nie poruszałam się, to on nadawał tempo, masturbując się swoją i moją ręką jednocześnie. Było mi wygodnie, leżałam odprężona i pozwalałam, żeby to on działał tak, jak chce. Czułam delikatny dotyk naprężonego kutasa na palcach i napięcie jego ciała, kiedy podniecał się coraz bardziej. Podobało mi się to, podobało tak bardzo, że raz czy dwa wyrwał mi się cichutki jęk. W pewnej chwili on chwycił moja dłoń drugą ręką i troszeczkę odsunął od swojego kutasa, nie przerywając tego, co robił wcześniej. Instynktownie złożyłam palce w miseczkę, jakbym chciała otulić czubek penisa. Skończył w moją stuloną dłoń.

Potem leżał chwilkę, dochodząc do siebie, po czym odwrócił się i pocałował mnie w usta. Wyjęłam spod kołdry spływającą spermą rękę, pożegnałam mojego mężczyznę i usnęłam.

0 komentarze:

Prześlij komentarz