- No tak, znowu nie postawił tam gdzie prosiła. Kurwa, niech to szlag, oni to chyba robią specjalnie, stawiają wieże paczek na środku sklepu, bo tak im wygodniej. - pomyślałaś, po czym zdenerwowana zabrałaś się za przenoszenie dostawy na zaplecze. Już chciałaś okrzyczeć tę górę mięśni, ale spostrzegłaś, że akurat wyszedł przynieść następne paczki.
Wróciwszy z zaplecza zobaczyłaś, że dostawca stoi teraz obok sterty paczek coś notując w swoich papierach. Rzucił na ciebie przelotnie okiem i skupił się na powrót na pisaniu.
- Co za dupek. Przystojny, ale dupek. Palcem kurwa nie kiwnie.
Mężczyzna nadal zerka znad papierów na ciebie, gdy przenosisz pakunki. Oczy mu błyszczą, gdy widzi mimowolnie twój tyłek wypięty w swoją stronę. Przez twarz przebiegu mu niezauważalny grymas. Powoli zaczyna być wyraźnie poirytowany. Wkurza go powolne tempo, w jakim paczki znikają na zapleczu. Podniecają go zaś twoje krągłości, które wypinają się podczas schylania. W końcu nie wytrzymuje, sam chwyta za pierwszy z brzegu pakunek i zanosi go sam za zaplecze. Po chwili wraca i bierze po dwa, cztery naraz. Zatkało cię kompletnie. Stoisz na środku sklepu, oburzona jego chamskim zachowaniem, i masz zamiar mu nagadać, że to nie jego sprawa. Ale on chyba nie odróżnia ludzi od pudełek, bo w tym samym tempie, w którym zabierał paczki, bierze i ciebie za ramiona, ściska i taką zdumioną, ze swobodnie zwieszonymi nogami zanosi również.
Nie zdążyłaś nawet krzyknąć. Zdajesz sobie tylko sprawę, że wydarzenia biegną szalenie szybko. Twoje ubranie jest dla niego tylko kolejnym opakowaniem, które trzeba zedrzeć, gdyż po chwili słyszysz dźwięk dartego materiału. Czujesz jego ciepłe dłonie na swoim ciele. W jego oczach widzisz uciechę, zupełnie jakby spodobała mu się lalka, którą właśnie odpakował. Jego wielkie dłonie chwytają cię w o wiele większym stopniu niż jakiekolwiek inne wcześniej. Jedna jego dłoń wystarczy na obydwie piersi. Nie masz sił zaprotestować. Cały twój pośladek idealnie wypełnia jego drugą dłoń. A język? Och Boże, to jakieś zwierzę... Prześlizgnął się nim od twojej cipki do podbródka, zostawiając mokry ślad i niknące dreszcze gorąca. To elektryzujące mokre ciepło powłączało wszystkie twoje nerwy. Zastanawiasz się co jest grane, czujesz się jak jakaś cholerna suka w rui, cała mokra. Leżysz na wpół niewidząca na jakimś stole, pakunku? Nie wiesz, trochę cię tylko gniecie w plecy. I nagle słyszysz dźwięk rozpinanego rozporka. Ten dźwięk zabrzmiał jak grom z jasnego nieba. Ledwo zdążyłaś pomyśleć co to oznacza, już czujesz jak coś wnika w ciebie i chyba próbuje rozerwać od środka. Mimowolny krótki krzyk orgazmu, pełny niedowierzania. Boże, co za bydlę, nie, ja tego nie przeżyję - myślisz. Krótki ból i czujesz się pełna jak nigdy dotąd, wiesz że już nikt nigdy nie wypełni cię do końca. Nie po tym, co tu będzie miało miejsce. Czujesz teraz jego język na swoich wargach, wnika w twoje usta, wypełnia cię śliną.
I rusza. Ta góra mięśni zaczyna się ruszać, pracować. Trzymasz szeroko rozwarte nogi, ale teraz, gdy dobił się do końca mimowolnie zginają ci się, próbując objąć go całego. Bezskutecznie. Trzyma cię teraz jedną ręką za biodro i to wystarcza. Wbija swojego chuja w ciebie, a drugą ręką miażdży piersi. Kolejny orgazm. Cóż za rozkosz, pełna bólu, pełna ostatecznych granic. Wszystko na najwyższych obrotach, brak ci nawet świadomości, by wszystko zarejestrować. Czujesz jak twoje ręce i nogi podrygują konwulsyjnie, gdy on zabawia się z tobą, swoją małą laleczką. Nie wiesz ile razy już doszłaś, przestałaś liczyć, tak naprawdę przestajesz czuć co cię boli nawet.Wreszcie on kończy. Ocean gorącej spermy próbuje wniknąć ci chyba do żołądka. Wycieka z ciebie. Jego ruchy są konwulsyjne, coraz powolniejsze. Jego wielkie ręce trzymają cię nadal mocno w jednym miejscu. W końcu wychodzi z ciebie i ściąga cię na dół, twoim oczom ukazuje się jego wielki konar. Sama mimowolnie, nie wiedząc dlaczego, zaczynasz zlizywać resztkę swoich i jego soków. Przytrzymuje cię za głowę dopóki nie uzna, że jest czysty. A potem ubiera się, gdy ty leżysz bez życia na podłodze i wychodzi.
Wiesz, że niedługo następna dostawa...
(autor: afekt)
0 komentarze:
Prześlij komentarz